Wednesday, April 2, 2008

Plany, perspektywy i… porażki

Zacznę od końca. Na blogu “Pustynnej Opowieści” w pewnym momencie wyznaczyłem sobie deadline na skończenie komiksu. Krótko mówiąc - nie udało się. Plany zmieniłem świadomie. Nie bez wahania, ale myślę, że powody były. Po pierwsze Mikołaj Spionek zaproponował mi udział w “Piracie” i tak powstał “Listonosz” i sam zin, w którego produkcji mocno się udzielałem czasowo. Po drugie dość mocno rozwinęła się druga z gałęzi, na których okrakiem stoi teraz moja egzystencja czyli: BinaryLifeForms. Ambicje wypuszczania nowego serwisu co miesiąc - udaje się nam jak na razie z powodzeniem realizować(!).

W ten sposób miesiąc temu powstał WebcomicsPot, który w ostatni tydzień kwietnia przeżyje sporą modernizację. Z wstępnego rozeznania wśród twórców wiem, że istnieje zainteresowanie projektem - zebraliśmy sporą porcję “życzeń”, z których większość uda się zrealizować - wtedy przyjdzie kolej na promocję i porządny opis serwisu na blogu.

W międzyczasie zamarło chińskie tłumaczenie “Pustynnej Opowieści”. Chińska tłumaczka - Gical dość długo była bardzo zajęta, a potem niespodziewanie poważnie zachorowała, ale na szczęście jest już zdrowa, cała i odgraża się, że wraca do tłumaczenia. Co ciekawe ta niezastąpiona osóbka twierdzi, że komiks bez problemu mogę wydać w Chinach nieomal od ręki, a jedynym mankamentem jest to, że nic na tym nie zarobię, bo wydawnictwa płacą jedynie “gwiazdom”. Huh, jeszcze gorzej niż u nas? Szczerze powiedziawszy - i tak wydaje mi się to kuszącą perspektywą. Wydanie chińskie na półeczce - poza tym można promować własny “brand” co prędzej czy później może się zwrócić rykoszetem.

Wydanie angielskie również zaczęło się opóźniać, a ja mam opory by wrzucać polskie plansze bez tłumaczenia, choć zaczynam się powoli przełamywać. Notabene, najcięższe fragmenty tłumaczenia są już gotowe, ale czekają wciąż na tzw. beta reading. Na pocieszenie rozczarowanym obiecuję, że wszystkie zaległe plansze pojawią się do wyrównania licznika 1-strona-na-tydzień.

Zacznę więc od nowego kalendarza “Opowieści”:

25 maja wyjeżdżam na miesiąc z Polski - i wcześniej historia musi być printable. Daję sobie tym razem trochę więcej czasu, a to za sprawą uwzględnienia działalność BLF. Po takiej poprawce i ustaleniu priorytetów powinno się udać. W maju pojawi się też nowa strona komiksu, a być może nawet coś więcej. (Przedsprzedaż? Może.). Tak czy siak, komiks w maju ma być gotowy, a na początku lipca będę miał czas by zająć się drukiem. Chciałbym najpierw przetestować sprzedaż internetową, a medialną promocję uruchomić w okolicach MFK. To dość realny plan.

W okolicach września 2007 zrobiłem swój coming out (hehe) i parę osób dowiedziało się o mnie jako rysowniku komiksów. Od tego czasu sporo się nauczyłem i skończyłem przeszło trzydzieści plansz w kolorze, hm - nie tak źle.

Moja chuć komiksowa dusiła się przez tyle lat komercyjnych zleceń, że teraz jestem trochę jak pęknięta Tama Trzech Przełomów, hehe. Scenariusz “Pustynnej Opowieści” ma 4 lata. Biorąc pod uwagę całą historię, ciągle mi się podoba, a jednak świadom jestem wszelkich jego niedoskonałości. Szufladę wypełniają mniej lub bardziej skończone szkice kolejnych scenariuszy w tym trzy właściwie gotowe do rysowania (z tego archiwum wygrzebałem też historię o “Listonoszu”). Jak długo nie uda mi się przeciągnąć prac nad “Opowieścią” - pozostaje pytanie: co dalej?

Nie będę wspominał o szortach (bo kogo to interesuje ;-) ), choć chętnie wystartowałbym w MFK, albo przynajmniej umieścił coś w drugim numerze “Pirata”. Kolejnym komiksem na pełen album, a raczej tym razem cykl, miała być: “Psia dolina”. Dodam jeden obrazek i niech to na razie wystarczy na rozpałkę.

gark.gif

Parę dni temu stała się jednak rzecz dla mnie niespodziewana. Pewien człowiek (nie taki nieznany) przysłał mi swój scenariusz fantasy. Zapowiedział, że jest to 1 z 8 tomów serii. Zabrałem się do czytania z lekkimi oporami i nie od razu przegryzłem się przez dość szczegółowy sposób opisu plansz. Gdzieś mniej więcej w połowie lektury uświadomiłem sobie, że scenariusz jest na tyle dobry, że po prostu muszę go czytać, a pod koniec zostałem jego fanem.Zapadła decyzja: tę historię narysuję najpierw. Nie tylko dlatego, że naprawdę mi się spodobał, ale także dlatego, że w moim odczuciu ze współpracy powstać mogą rzeczy lepsze niż z pracy solowej. Więcej informacji pojawiać się zacznie zapewne w czasie wakacji, a jeśli dobrze pójdzie to na MFK w jakiejś formie projekt zostanie oficjalnie zaanonsowany.

Poblogowałem. Idę spać.

3 Responses to “Plany, perspektywy i… porażki”

  1. kmh

    A powiedz, jak się rozkłada mniej więcej oglądalność każdej z wersji językowych Desert Story/Pustynnej Opowieści/Kłandziong Kin ?

  2. Klos

    Połowa odwiedzających jest z Polski, jedna trzecia z USA, a reszta z zakamarków.
    Co do “kłandziong” to temat jest martwy póki co, ale nawet gdy będzie tłumaczenie to kwestia specyfiki tego rynku. Ponieważ w przeciągu roku zamierzam wyjechać do Chin na trochę dłużej - liczyłem, że wtedy uda mi się temat poruszyć bezpośrednio - zobaczymy. W każdym razie wg mnie Chiny to kraj ciągle do podbicia.
    Generalnie: nie ma się czym chwalić. Ze względu na dramaturgię historii miałem plan, że zacznę komiks promować porządnie jak będzie już z 25-30 stron online, a najlepiej gdy będzie możliwość kupna albumu.
    Poza tym komiks nadaje się do zaglądania raz na miesiąc więc trudno mi ocenić co oznacza liczba kilkudziesięciu wizyt dziennie (sporadycznie - kilkuset).
    Ale od czasu przeniesienia na WCP rozpoczął się powolny wzrost co potwierdza sens takiego sajtu.

  3. Mikolaj

    Ah ten Mikołaj to łobuz :) wywiódł cię na manowce brzydal hehehe

Leave a Reply